wtorek, 22 marca 2011

W oczekiwaniu na ciążę - w jaki sposób możemy wybrać płeć dziecka

Autor :  Monika Maria Możdżyńska
Gdy czekamy na pierwsze dziecko z reguły obojętna nam jest jego płeć. Chłopiec czy dziewczynka – to nieistotne. Najbardziej zależy nam tylko na tym aby dziecko było zdrowe.


Bez względu na to co nam się urodzi olbrzymią radość sprawia pielęgnacja i wychowanie małego chłopczyka czy małej dziewczynki.Przy drugim dziecku jest już inaczej – przynajmniej część ludzi pragnie mieć „parkę” więc sprawa staje się istotna. I tutaj mamy możliwość wyboru paru metod, które powinny pomóc nam w osiągnięciu „celu”
Gdy czekamy na pierwsze dziecko z reguły obojętna nam jest jego płeć. Chłopiec czy dziewczynka – to nieistotne. Najbardziej zależy nam tylko na tym aby dziecko było zdrowe. Bez względu na to co nam się urodzi olbrzymią radość sprawia pielęgnacja i wychowanie małego chłopczyka czy małej dziewczynki.Przy drugim dziecku jest już inaczej – przynajmniej część ludzi pragnie mieć „parkę” więc sprawa staje się istotna. I tutaj mamy możliwość wyboru paru metod, które powinny pomóc nam w osiągnięciu „celu” kalendarz chiński płci dziecka – warto wpisać w wyszukiwarkę tą frazę i sprawdzić kiedy możemy spodziewać się wybranej płci dziecka. Sprawdzalność potwierdzona na forach-90%. Mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że coś w tym jest bo sprawdziła się ona przy moim pierwszym dziecku : tj. miałam 24 lata i do zapłodnienia doszło w czerwcu = chłopczyk. 7 marca 2009 urodziłam pięknego synka. 

dobrze jest wiedzieć, że to czy będziemy mieli syna czy córkę zależy tylko od rodzaju plemnika zapładniającego komórkę jajową. Plemniki X to przyszłe dziewczynki a Y to przyszli chłopcy. Plemniki X (dziewczynka) potrafią bardzo długo przeżyć w kwaśnym środowisku pochwy ale za to są wolniejsze. Natomiast plemniki Y (chłopiec) są szybkie ale słabsze dlatego gdy chcemy „pomóc” Matce Naturze musimy wiedzieć że: by mieć największe prawdopodobieństwo urodzenia chłopca do stosunku płciowego powinno dojść w dniu szczytowej owulacji (kalendarze owulacyjne dostępne w sieci  - działa przy regularnym cyklu, gdy cykle są nieregularne warto kupić testy owulacyjne) Szybciutkie plemniki Y przegonią Xy wi prawdopodobnie będziemy się cieszyć z synka. Gdy pragniemy dziewczynki do stosunku powinno dojść na 3 dni przed owulacją.  Od tej pory przez następne parę dni trzeba wstrzymać się ze współżyciem aby nie "namieszac". Wytrwałe plemniki X będą czekać spokojnie w krypsie szyjki macicy  i ruszą do "ataku" w najbardziej korzystnym momencie owulacji podczas gdy Y zostaną zniszczone przez kwaśny odczyn ph w pochwie.  
Warto połączyć obie te metody by jak najbardziej zmaksymalizować prawdopodobieństwo powodzenia. 
Monika
dzieckoija.blogspot.com

Zwiastuny porodu

Autor  : Monika Maria Możdżyńska

Zazwyczaj każda kobieta, będąc w ostatnim trymestrze ciąży myśli tylko o tym co w najbliższej przyszłości czeka ją i dziecko. Obawy, przed tym, aby właściwie rozpoznać objawy porodu i zdążyć na czas do szpitala nasilają się tym bardziej im mniej czasu zostało do rozwiązania.

Na szczęście kobiece ciało jest tak skonstruowane, że pomaga przyszłej mamie przygotować się ma ten szczególny moment wysyłają do niej pewne szczególne sygnały, ze poród już tuż tuż.
Gdy ciało mówi, że za chwilę będziesz mamą...
Do pierwszych zwiastunów zbliżającego się porodu należy przede wszystkim "obniżenie się" brzucha.
Kobieta zawsze zauważy ten moment, ponieważ od tej chwili zaczyna lepiej i głębiej oddychać. Im bliżej porodu tym brzuch jest coraz niżej, a parcie na mocz się zwiększa. Pojawia się ucisk w dole brzucha i wrażenie, że zaraz dziecko "wypadnie".
Skurcze Braxstona-Hicsa nasilają się i mogą być lekko bolesne. Dopóki nie pojawiają się regularnie i przechodzą w momencie zmiany aktywności nie trzeba się martwić.
Następnym znakiem, że ciało przygotowuje się do wydania dziecka na świat jest wypadnięcie czopa śluzowego. Podczas ciąży szyjka macicy jest ciasno ściśnięta i "zatkana" tzw. czopem śluzowym. Gdy szyjka macicy staje się gotowa do rozpoczęcia porodu, zaczyna się skracać i otwierać czop zostaje uwolniony. Jest to śliska, "glutowata" substancja koloru przeźroczystego lub lekko żółtawego i może być podbarwiona krwią. Jest to znak, ze do porodu zostały godziny lub najwyżej parę dni.
Często, gdy ciąża się przedłuża lekarz ginekolog wykonuje zabieg tzw. masażu szyjki macicy. Efektem tego zabiegu jest przyśpieszenie porodu a co za tym idzie uwolnienie czopa śluzowego. Jest to dosyć bolesny zabieg, polegający na tym, że lekarz palcem próbuje otworzyć szyjkę macicy. Więcej o tym zabiegu w poście pt " Jak Mateuszek przyszedł na świat".
Kolejnym zwiastunem jest odejście wód płodowych. Wody płodowe są konsystencji normalnej wody, powinny być bezbarwne i "czyste". Jeśli są koloru zielonkawego należy natychmiast zawiadomić o tym fakcie położną lub lekarza. Wody mogą odchodzić stopniowo-sączyć się lub odejść nagle w całości. Zawsze należy w takim przypadku natychmiast jechać do szpitala, nawet jeśli nie ma innych objawów rozpoczęcia akcji porodowej.
Przed rozpoczęciem akcji porodowej organizm przyszłej mamy może zacząć się naturalnie oczyszczać. Nagła biegunka jest normalnym i pożądanym zjawiskiem tuz przed porodem. Kobietom, które nie dostały biegunki i nie wypróżniły się przed porodem z całego serca polecam zrobienie sobie lewatywy. Można ją zrobić jeszcze w domu, w zaciszu własnej łazienki ale bardziej polecam poddanie się temu zabiegowi w szpitalu. Pozwala to na uniknięcie niepożądanej "niespodzianki" podczas skurczów partych.
Jednym z ważniejszych objawów rozpoczynającego się porodu są skurcze macicy. Są zazwyczaj dużo bardziej bolesne od tych przepowiadających i przede wszystkim występują regularnie. Mogą obejmować tylko dół brzucha ale najczęściej występują również bóle krzyżowe - najgorszy rodzaj bólów porodowych. Gdy skurcze się zaczną jest to doskonały moment aby przygotować się do porodu. Dobrze jest wziąć prysznic, albo położyć się w ciepłej wodzie, zrelaksować się, umyć włosy, ogolić krocze najlepiej zrobić to w domu - ewentualnie o pomoc poprosić męża, ponieważ w szpitalu  położna i tak będzie chciała to zrobić, a nie zawsze zrobi to delikatnie. Poza tym jest to dosyć krępująca sytuacja, a jednorazowe maszynki do golenia używane w szpitalu nie są najwyższej jakości. Dopóki skurcze nie występują co 5-10 min można przeczekiwać je w pozycji klęczącej - kucając np. trzymając się dłońmi parapetu lub blatu kuchennego. Dzięki tej pozycji skurcze są łatwiejsze do przetrwania (później w szpitalu można również wykorzystać tą metodę, kucając np. przy łóżku porodowym). Podczas skurczu ważne jest głęboki oddychanie - wdech przez nos, przytrzymanie powietrza i wydech przez usta.
Gdy skurcze zaczną pojawiać  się co 5-10 min należy jak najszybciej jechać do szpitala i cieszyć się na zbliżające się spotkanie z upragnionym maluszkiem.

Niecenzuralne wyrazy w ustach małego dziecka

Autor:  Monika Matejczyk



Co zrobić w sytuacji gdy Twój aniołek po powrocie z przedszkola, z uśmiechem na ustach zaczyna rzucać „mięsem”? Nie wiesz jak się zachować? Co powiedzieć? Jak zareagować? Spokojnie. W tym wieku zdarza się to większości.
To, że maluch "rzuca mięsem" wcale nie znaczy, że wieco dane słowo oznacza. Być może dziecko wcale nie zdaje sobie sprawy z tego, że robi źle. Dzieci bardzo szybkopodchwytują nowe słowa i z upodobaniem je powtarzają. Dlatego bardzo ważne jest to. aby uważać na to co i jak się przy nich mówi. Gdy już jednak podchwyci niecenzuralne wyrazy, tylko od Ciebie zależy, jak szybko znudzi mu się nowe słowo i czy zrozumie, że używanie go nie przystoi „grzecznemu dziecku”
Skąd to "mięso"?
Pomimo tego, że w domu staracie się nie przeklinać lub pilnujecie by „brzydkie wyrazy” nie padały w obecności dziecka, maluch może je usłyszeć w wielu innych miejscach: na podwórku, w sklepie, w telewizji, od rówieśników. Dla dziecka takie słowa brzmią niemalże magicznie. Pomimo tego, że nie rozumieją co oznaczają, słyszą, że dorośli wypowiadają je z pasją więc starają się ich naśladować. Ale prawdziwa magia „brzydkich wyrazów” tkwi w tym, że gdy maluch wypowie je na głos, wszyscy zaczynają się nim interesować.
Jak reagować?
Nie reagować wcale! Krzyki, kary, zakazy mogą wywołać wręcz odwrotny skutek. Dziecko może zacząć używać „brzydkich wyrazów” chcąc zwrócić na siebie Twoją uwagę, bądź przy pomocy przekleństw będzie grało na Twoich uczuciach czy „odgryzało się”, gdy będzie z czegoś niezadowolone.
Najlepszą reakcją w takim przypadku jest brak reakcji. Gdy maluch zauważy, że używaniem przekleństw nie zwraca na siebie Twojej uwagi szybko się znudzi powtarzaniem niecenzuralnego słowa i o nim zapomni. Nie należy się również śmiać, choć czasem może to być trudne, bo maluch który nie umie wymówić niektórych głosek może być przezabawny.
Ale widząc nasze rozbawienie może dojść do wniosku, że warto tak mówić, bo dorośli się z tego śmieją i zwracają na niego uwagę. Nie należy też surowo zakazywać używania takich słów, bo przecież to co zakazane, kusi podwójnie. Krzykiem też niewiele tu zdziałamy, poza utwierdzeniem malca w przekonaniu, że jest to świetny sposób zwrócenia na siebie uwagi dorosłych.
Warto o tym porozmawiać
Gdy już Twoje dziecko przestało z upodobaniem „rzucać mięsem” warto mu wytłumaczyć dlaczego nie przystoi używać takich słów. Możesz zacząć od tego, że gdy słyszysz takie wyrazy wymawiane przez tą śliczną buźkę robi Ci się przykro i że grzeczne dzieci nie powinny używać takich zwrotów. Wytłumacz, że są to słowa, które mogą obrażać innych. Wyjaśnij, że dorośli używają czasem takich słów, by oddać nadmiar złych emocji, ale to tylko oni mogą posługiwać się nimi – tak jak tylko dorosłym wolno prowadzić samochód czy używać zapałek.
Znajdźcie słowo zastępcze
Czasem da się zauważyć, że dziecko używa brzydkich wyrazów w określonych sytuacjach, na przykład gdy jest zdenerwowane.  Wtedy, najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa z dzieckiem o jego emocjach i uczuciach. Pozwól maluchowi wygadać się, uważnie słuchaj co ma do powiedzenia, dowiedz się co jest przyczyną tego, że chcąc wyładować emocje, używa takich słów. Możesz też, znaleźć zwrot zastępczy…, np. „ motyla noga” czy „o kurczaki”. 
Można też, wprowadzić zasadę, że za użycie „brzydkiego wyrazu”, należy zapłacić. Oczywiście musi to dotyczyć wszystkich domowników, bez wyjątku. Przygotujcie duży słój na drobniaki i za każde przekleństwo wrzucajcie do niego monetę np. złotówkę.  Maluch na pewno odczuje ubytki w kieszonkowym i przestanie świadomie „rzucać mięsem”.
Gdy nic nie pomaga
Czasem, w żaden sposób nie możemy nakłonić dziecka, by przestało używać wulgaryzmów. Wtedy należy sięgnąć po prawdziwe kary, jak zakaz jedzenia słodyczy, oglądania bajek czy wychodzenia na plac zabaw. Lepsze to, niż palenie się ze wstydu na ulicy czy w sklepie gdy maluch w obecności obcych  ludzi zaczyna wykrzykiwać wiązanki przekleństw. Zawsze należy wytłumaczyć dziecku dlaczego zostaje ukarane i kiedy kara się skończy. Maluch raczej nie będzie zachwycony, ale da mu to do myślenia i prawdopodobnie zrezygnuje z używania niecenzuralnych słów na rzecz odzyskania swoich przywilejów.
Redakcja Edula.pl
Edula.pl

czwartek, 17 marca 2011

Pachnąca sprawa

Artykuł pochodzi z miesięcznika "M jak mama" marzec 2011. Autor: Tomasz Czarnecki

Kiedy zostaniecie rodzicami, nagle tematy, których w wytwornym towarzystwie się nie porusza, staną się stałym elementem codziennych rozmów. Jednym z takich tematów jest dziecięca kupa. O jej częstotliwości, kolorze i konsystencji będziecie deliberować w gabinecie pediatry, w gronie innych młodych rodziców i na rodzinnych spotkaniach.

Szanowna Czytelniczko/ Czytelniku. Jeśli właśnie spożywasz posiłek, proponuję odłożyć czytanie niniejszego tekstu na nieco inną okoliczność. Na przykład związaną z przebywaniem w pomieszczeniu nazywanym oficjalnie WC. Poruszany właśnie temat jest bowiem iście "wychodkowy". Nigdy nie sądziłem, że kupa może odgrywać tak ważna rolę w życiu człowieka. Owszem, każdy z nas rano ( w południe, wieczorem) odczuwa ulgę i zadowolenie po pozbyciu się zbędnego balastu. Nawet jeśli stan jest wodnisty, a nie stały, co oznacza po prostu niezła ucztę dnia poprzedniego. Jednak to wszystko stanowi taką oczywistość jak oglądanie serialu "Na Wspólnej" czy kwiatek dla żony raz do roku lub piwo dla męża codziennie. W przypadku dziecka sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, czasem wydaję się, że mogłaby stać się tematem pracy magisterskiej. Już na samym początku mamy do czynienia z dziwną sytuacją - okazuję się, że niemowlaki nie chodzą do toalety, tylko korzystają z pieluch. A te trzeba wymieniać częściej niż kupować dla siebie bieliznę czy buty. Pomijam już kwestię rosnących kosztów( ach, ten 1 procent VAT-u więcej). Problem polega na tym, że trzeba przewinąć szkraba. Bo dziecko samo jakoś nie chce... Postawię wcale nie seksistowską tezę. Skoro kobietą przypisuję się mniejszą wrażliwość na zewnętrzne bodźce( wyczytałem w internecie) oraz większą odporność psychiczną, ten obowiązek powinien spaść właśnie na płeć piękną. Tym bardziej, że to mamy karmią palucha i ponoszą poniekąd odpowiedzialność nie tylko za to, co wchodzi buzią, ale również za to, co wychodzi z drugiej strony. Czasem jednak mężczyzna zostaje sam na sam z potomkiem. Co wtedy? Ano, klamerka na nos - i do roboty. Jeśli jednak ktoś myśli, że to "szybka piłka", tak na dwie minutki, jest w błędzie. Im starsze, ruchliwsze dziecko, tym większe prawdopodobieństwo rozniesienia kupy po całym przewijaku/pościeli/podłodze. Sprawne przeprowadzenie tej operacji to nie koniec kłopotów, bo niemowlęcy stolec trzeba obejrzeć. Inne znaczenie ma kolor zielony, inny czarny, a jeszcze inne żółty. Dokładnie analizujemy również konsystencję. Dane powinniśmy notować lub o nich dokładnie pamiętać, bo w przypadku dolegliwości żołądkowych maleństwa jedno z pierwszych pytań doktorka dotyczyć będzie właśnie wszelkich aspektów kupy. Pieluch trzeba oczywiście wyrzucać. I to nie do domowego kosza, tylko poza obszar mieszkalny, bo po kilku dniach możemy być pewni towarzystwa much i innych wielbicieli niemiłego zapachu. Mało tego, przydaje nam się znana ze szkoły umiejętność liczenia - liczba stolców to bardzo istotna sprawa. Bo jak dziecko nie robi kupki przez dwa dni, to dopiero jest afera w domu i szukanie sposobów na pobudzenie wydalania... Z drugiej strony zbyt częste wydalanie to innego rodzaju kłopoty. Na podsumowanie rzucę jednak optymistyczne hasło. Tak naprawdę kupa niemowlaka to po prostu g... i jak g... trzeba ją traktować. Naturalnie po wcześniejszej analizie barwy i konsystencji... 

czwartek, 10 marca 2011

Doba z życia rodzica

Artykuł pochodzi z miesięcznika "M jak Mama", luty 2011. Autor: Tomasz Czarnecki

Większość z was zapewne dopiero spodziewa się potomstwa lub ukochane dziecko ma kilka miesięcy. Mój skarb szaleje na tym pięknym świecie już ponad rok, chciałbym zatem, z pozycji doświadczonego rodzica, uzmysłowić wam, jak piękne czasy was czekają.


O to, jak będzie wkrótce wyglądał wasz zwykły dzień. Ponieważ maleństwo na razie wypowiada tylko proste wyrazy, specjalnie dla was czytelniczek i czytelników wcielam się w rolę tłumacza jego myśli.
0.00, 1.15, 2.20, 3.35, 4.55 cały dom śpi. Ale to pozory, bo maleństwo lubi się odkrywać. Żeby je przykryć wstaje mamusia, która "przypadkowo" budzi tatusia. 
6.01 Maluch: Mamo, tato, ja już nie śpię - informuje maleństwo.- Wstawajcie, chcę się bawić! Rodzice udają, że nie słyszą.
6.25 Maluch : Nie,tato, nie dam ci jeszcze pospać! Nie obchodzi mnie, że jest sobota!!
6.26 Tata do mamy: Kochanie, ty wstajesz.
6.27 Mama: Nie, chyba, że odwołałeś wyjście z kolegami na piwo...
6.28 Maluch: Eeeeeeeee, aaaaaa. Jestem głodny. Eeee, aaaa. Zrobiłem siusiu.
6.29 Mama i tata zrywają się z łóżka. Jeszcze śpiąc, karmią malucha, wkładają prawy but na lewą, znaczy się prawą, nogę, przewijają permanentnie uciekającego szkraba.
7.25 Maluch: A teraz do zabawy. Kto pojeździ ze mną autkiem?
7.26 Maluch: Mam dość tego pojazdu. Proponuję grę na garnuszkach.
7.28 Maluch: Tośmy się ukulturalnili. Co teraz będziemy robić? Tato, nie czytaj gazety. Może zabawa autkiem? Czas płynie powoli niczym w trakcie oglądania transmisji obrad Sejmu... 
10.00 Śniadanko. Połowa posiłku ląduje na buźce, rączkach i śliniaczku szkraba. Maluch: Mamo, oddaj łyżeczkę, sam będę jadł. Co tam przeżuwasz? Daj mi też. Blee!
10.27 Rodzice kładą dziecko do łóżeczka - może teraz oni coś zjedzą.
10.35, 10.46, 11.02, 11.09 Maluch wyraźnie daje znać, że spać nie będzie.
11.11 Dziecko śpi. Można zatem iść po zakupy, poprasować, poprać lub przespać się chwilę. Głowa na poduszce... Tata: Może jakiś seksik? Mama:.... (słychać chrapanie).
13.01 Mama: Miałam dziś posprzątać cały dom. No to do roboty.
13.03 Maluch: Dzień dobry!!! Kupkę zrobiłem. Idziemy na plac zabaw?
14.11 Maluch: Chciałbym zapytać, dlaczego wszystkie szafy są zablokowane?
14.22 Maluch: Jak ja lubię pisać. Pisać po krześle flamastrem - dzięki tato, że go zostawiłeś na stole, jesteś cudowny.
14.26 Maluch: O, telewizja. JAki interesujący film - "Predator". Fajny stworek, tylko dlaczego Schwarzeneger do niego strzela? Ej, tato, nie przełączaj na bajki, chcę Arnolda!!!
14.31 Spacer. Maluch: Nie lubię świeżego powietrza. Zimno, nie będę jechał w wózku.
14.33 Maluch: Tato, włóż mnie do wózka, w końcu jestem twoim królewiczem.
14.49 Zakupy. Maluch: Podoba mi się ta bułka, banan, ciasteczka, właściwie wszystko jest fajne. Możemy zabrać ze sobą cały sklep?
15.16- 17.02 Plac zabaw (szkoła przetrwania). Maluch: Mamo, tato, dlaczego jesteście zmęczeni? Przecież tylko mnie pilnujecie.
17.17 Droga do domu. Cisza. Na 2 minuty przed wejściem maluch zasypia.
18.01 Maluch: To w co się będziemy bawić?
19.30 Maluch: Spanie? A co to jest?
20.01 Wreszcie zasypia. Ale nie mały, lecz jego mama. Tata walczy z ciężkimi powiekami. Pomaga mu w tym szalejący maluch.
20.14 Kąpiel, czyli kręcimy film "Powódź".
20.31 Maluch w łóżeczku.
20.41 Maluch: Mamo, jaki film dziś dają w telewizji? Obejrzymy razem?
21.01 Maluch śpi. Czas na prace domowe.
21.57 20 proc. prac domowych ukończono, reszta się...zrobi. Czas na relaks. Mama wybiera opcję snu, tata nie ma nawet siły na zabawę pilotem. Tata: Jutro idę do roboty to wypocznę. Ach, przecież to będzie niedziela... Dlaczego nie mamy siedmiotygodniowego tygodnia pracy?

wtorek, 8 marca 2011

Kłopoty nowej mamy

Autor: Kukucz

Nowa mama musi borykać się z wieloma dotąd nieznanymi jej zagadnieniami, a jednym z nich z pewnością jest pojenie malucha, któremu niestety nie zawsze mamy są w stanie dostarczać własnego pokarmu, czym więc dopajać małego człowieczka???







Jak Ewa szukała miodu dla noworodka. 
Pojenie nowonarodzonych dzieci zawsze było nurtującym zagadnieniem. W dobie ogólnonarodowej kampanii naturalnego karmienia piersią sprawa jest prosta-mleko matki wystarcza za pokarm i picie, ale niestety nie każda matka może karmić-po prostu ma za mało pokarmu i niekiedy pokarmu brakuje tuż po porodzie, lub w kolejnych dobach. Często trzeba już dokarmiać noworodki mieszanką w szpitalu, kiedy to uporczywy płacz dziecka ssącego pierś alarmuje o jego nieustannym głodzie! Nie każda matka wie, że dziecko ma wystarczającą ilość pokarmu na pierwsze 24 godziny po urodzeniu - dlatego też zabiera się dzieci urodzone poprzez cesarskie cięcie na pierwszą noc od matki, aby dać jej zregenerować siły, a malucha wtedy nie trzeba dokarmiać, tylko spokojne utulić i dać mu też wypocząć! Wtedy jest jeszcze nakarmione pokarmem pochodzącym z okresu ciąży. Dlatego też położne tak ochoczo zabierają noworodki, gdyż wtedy jeszcze nie wymagają dokarmiania.
Po powrocie do domu wiele kobiet zaczyna karmić butelką, a wtedy dopajanie jest konieczne - a może tak by zastąpić herbatki z pustej glukozy ciepłą wodą dosładzaną miodem?
Każda matka, a często i ojciec wie, że dla noworodka karmionego mlekiem sztucznym należy podawać herbatki, aby uniknąć zaparć i przerażających kolek. Rodzice najczęściej obecnie podają gotowe herbatki ziołowe-z kopru włoskiego lub rumianku-możliwe do spożycia nawet noworodkom. Ale nie każdy wie, że już dwutygodniowe dziecko może wypijać wodę z miodem! Jest to już sprawdzone i polecają to już obecnie pediatrzy jako cudowny zastrzyk energii dla maluszka i doskonała osłona dla małego brzuszka!
Oczywiście musi to być oryginalny i prawdziwy miód z pasieki, nie taki z marketu, bądź z rynku - mieszany z cukrem krystalicznym, ale prawdziwy i jedyny od naszych rodzimych pszczół!
Pamiętajmy, że miód był przez wieki doskonałym lekiem i witaminą w jednym, a jego forma wytwarzania pozostała niezmienna od pokoleń! Należy doda około pół łyżeczki na 100ml wody - oczywiście nie kranówy, ale tej specjalnej, rekomendowanej dla dziec i niemowląt... każdy wie o jaką chodzi i poimy!
Polecam, bo przetestowałam na dwójce dzieci, nie dość że wzmacnia, uodparnia, to łagodzi bóle brzuszka i lepiej smakuje maluchom, a w porównaniu z gotowymi herbatkami posiada więcej składników odżywczych, bo tam są tylko wyciągi z ziół i glukoza!
Zapytaj pediatry, jeśli nie wierzysz.
A skąd brać miód? Ja sama się zdziwiłam, kiedy to mieszkając w dużym mieście, pytając sąsiadów wokoło, dowiedziałam się, że w chatce, przy blokach mieszka dziadulek z ulami-byłam widziałam prawdziwe ule i dziadka z siatką na głowie, mówiącego pieszczotliwie do swoich pszczółek, wyciągającego prawdziwy miód!
Na moje obawy, że nektar zbierany przez te owady pochodzi do kwiatów z zadymionego otoczenia miejskiego, odparł; Pani !One sobie radziły przez tyle wieków to i ze spalinami sobie poradzą!
Prawdziwa mądrość życiowa i powrót do natury!
Nic więcej nie trzeba dodawać
Prawdziwa historia, życiem pisana, opowiadana dla kobiet.

Łóżeczko dla dziecka

Autor:   ewelinka

Łóżeczko dla dziecka to jeden z ważniejszych wyborów po narodzinach dziecka. Musi być bezpieczne i wygodne. Wybieramy zawsze najlepsze i najdroższe na jakie nas stać. Ale na co zwrócić uwagę podczas zakupu takiego łóżeczka?







Gdy w naszym domu pojawia się małe dziecko, musimy mieszkanie przystosować specjalnie dla niego. Jeśli nie mamy warunków, by zapewnić dziecku własnego pokoju, taki kącik musimy mu wygospodarować we własnej sypialni.
Podstawowym elementem jest oczywiście łóżko dla dziecka. Niemowlęta śpią zazwyczaj w specjalnych łóżeczkach, z wysokimi ściankami ochronnymi. Takie łóżeczko możemy dowolnie podnosić albo opuszczać, w zależności od tego, jak duże jest nasze dziecko.
Wysokość miejsca do spania dopasowujemy też do naszego wzrostu - w ciągu dnia wielokrotnie wyciągamy dziecko z łóżeczka i wsadzamy je tam z powrotem, zatem nie może być ono zbyt głębokie.
Łóżko dla dziecka musi być przede wszystkim bezpieczne. Ochronne barierki muszą być rozmieszczone w takiej odległości, aby nie było ryzyka, że dziecko wsadzi między nie głowę albo rączki tak, że nie będzie w stanie wyciągnąć ich z powrotem. Wysokość barierek powinna być regulowana i stopniowo podnoszona - dzieci rosną, a z czasem ich aktywność staje się coraz większa. Najpierw siadają, potem uczą się wstawać, zatem ochronne ścianki nie mogą być zbyt niskie, żeby dziecko nie wypadło z łóżeczka. Powinna być też możliwość regulowania długości łóżka, tak aby łóżeczko służyło nam jak najdłużej.
Łóżko dla dziecka, szczególnie tego małego, powinno być wybrane bardzo starannie. W sklepach meblowych i z wyposażeniem dla dzieci znajdziemy całe mnóstwo łóżeczek, ale czy wszystkie z nich faktycznie nadają się na miejsce do spania dla malucha?
Łóżko dla dziecka musi być jednocześnie wygodne, bezpieczne i praktyczne. Praktyczne przede wszystkim dla rodziców. Małe dzieci są przewijane, przebierane, a w samym łóżeczku spędzają większość czasu. Zatem dobrze jeśli łóżeczko jest wyposażone na przykład w dodatkowe szuflady pod łóżeczkiem - na przykład na przechowywanie pieluch.
Do łóżeczka może być też dołączona specjalna nakładka służąca do przewijania dziecka. Małe szufladki przy łóżeczku posłużą nam do przechowywania zabawek, grzechotek, tak aby mieć je zawsze pod ręką, bez konieczności gorączkowego szukania po całym mieszkaniu.
Najlepsze są proste, tradycyjne łóżeczka, z regulowaną wysokością stelaża na materacyk i z bezpiecznymi szczebelkami ochronnymi. Do łóżka można też bez trudu skompletować całą resztę wyposażenia pokoju dziecinnego. Jeśli nie mamy zbyt wiele miejsca, nie wybierajmy zbyt rozbudowanych systemów łóżeczkowych, ale raczej proste, oddzielne elementy wyposażenia.